prawie rok wytrzymałem z jedną folią na wyświetlaczu mojego PDA. standardową, dodawaną przez producenta. zdążyłem zapomnieć, co to znaczy mieć dobrą folię na ekraniku – w końcu spełniała swoje zadanie, więc kupioną rok temu Brando trzymałem “na zaś”. dziś stwierdziłem, że czyszczenie mikroplamek z farby, mija się z celem, czas więc wymienić ochraniacz i.. hah, kto by się spodziewał.. pod folią, którą do kajzerki dodało HTC, była spora warstwa tłuszczu, przez którą trzeba było się przebić, żeby wypolerować ładnie wyświetlacz. mimo to – strasznie cieszy, jak po kilkunastu miesiącach tapania o ekranie, ten wciąż wygląda jak nówka. oczywiście jak tylko został oczyszczony. przyszedł czas na folię. do tej pory, na Wizardzie korzystałem z matowej, też Brando. tym razem wybór padł na ultra clear protector plus, czyli mega przejrzystą, ale za to “glossy”. faktycznie, jest mocno błyszcząca, można korzystać z niej jak z lusterka, ale.. jakość obrazu jest.. DOSKONAŁA. nie widziałem jeszcze żadnego sprzętu, ani komputerowego, ani RTV, który dysponowałby takim wyświetlaczem. bez kitu. no i przy okazji okazało się, że kiepska reakcja na dotyk to nie prośba zamulonego PDA o HR, tylko po prostu efekt uboczny kiepskiej folii.
ileż radości może przynieść wymiana folijki.. jakby ktoś zastanawiał się czy kupić tanio jakieś megazachwalane na allegro wynalazki – dajcie sobie spokój. warto dorzucić kilka-kilkanaście zeta więcej i zainwestować w Brando. przesiadka z czegokolwiek innego powali na kolana.
inspektor gadżet |
(0)
|
brando, ekran, folia, pda |
41
legenda i ojciec hiphopu. hmm. niestety, podobnie jak z wieloma innymi płytami – po pierwszym przesłuchu the bridge – nie wiem czy mam ochotę do tego wracać.. nie powinno się pochopnie oceniać, ale jeśli na pierwszy rzut ucha płyta niczym nie zainteresuje – to jak mam dać jej drugą szansę? gości sporo, jak było do przewidzenia. niestety każdy kawałek wydaje się być z trochę innej bajki, nie wiadomo na czym się skupić. coś mi nie podchodzi taki układ..
na szczęście zaraz po tym wrzuciłem strange journey volume one. hah. cunninlynguists znów nie zawiedli. znów dali radę z samplami. kto wie, gdyby nie to, pewnie też bym na nich narzekał. chyba jestem jak mamoń, wiadomo, umysł ścisły, mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. po prostu. no.. to.. poprzez.. no reminiscencję..
imho |
(0)
|
imho, muzyka |
40