dawno, dawno temu, powstała strona. prawie regularnie odświeżana rzekłbym. potem pojawiły się wielkie pożeracze wolnego czasu i strona umarła. niestety.
próby reaktywacji były. pomysłów pojawiały się setki na minutę. w końcu zamieniła się w rzadko aktualizowanego splash-bloga. i się znudziła. niestety.
potem zachciało się pisać, marudzić, trzymać te wszystkie splashe tak, żeby można było sobie je obejrzeć i takie tam. a że lenistwo chorobą nieuleczalną, pożeracze wolnego czasu czyhają na każdą jeszcze nie zagospodarowaną minutę, a klątwa “byś projektu żadnego nie doprowadził do końca” wisi w powietrzu – czas nadszedł by wykorzystać gotowe rozwiązania. tak doszło do postawienia wordpressa. i powstało TO. niestety. ale i w końcu.
no tak, ale dlaczego taki headline, skoro adres inny?
bo subdomena musi mieć minimum trzy litery. taki psikus ze strony serwera.
a miało być szyderczo, ajfonowo, ajpodowo i wogóle aj waj. a tak nie jest.
ale też jest dobrze. w końcu czasem się coś chorego wpisze.
tylko nagłówek pozostał.
szpanerski taki.
(w końcu też – po zmianie hostingu – nawet subdomena z jedną literką działa, plan więc został wykonany i wreszcie adres idzie w parze z nazwą.)
znajdziecie tu nie tylko moją radosną twórczość polegającą na wypisywaniu słów i opinii, które niekoniecznie będą wam odpowiadać. docelowo będzie tu także coś na kształt portfolio, w którym dam wam możliwość obejrzenia i oceny tych dzieł, które albo krążą gdzieś po świecie jako wynik pracy zleconej, ale również te, które z różnych przyczyn zostały zaklasyfikowane przeze mnie jako warte pokazania. uff, to dopiero zdanie wielokrotnie złożone. takich też może być tu kilka.
nie mówcie, że nie ostrzegałem.
