iPrzecinek.

zapowiedź dochodzenia

2009.05.19, 01:26 (@101)

…czyli szybki update kącika filmowego :)
trochę czasu od projekcji minęło, ale ponieważ dawno nic się tu nie działo, postanowiłem przypomnieć sobie kilka faktów i sklecić kolejną niby-recenzję.
na pierwszy ogień zapowiedź [oryg.: knowing] z dziadkiem nicholasem cagem. hmm. ciężko pisać, jeśli z założenia celem wpisu powinno być zjechanie filmu, a tymczasem tak naprawdę nie ma nic, do czego mógłbym się przyczepić. tzn. nie ma nic wielkiego, co skreślałoby film od razu. ok, są tacy, co mówią, że sam główny aktor wystarczy [mówi się, że jest dobrym aktorem, ale nie wiadomo gdzie zagrał dobrze - pozdro hugh ;)]. temat przewodni powiedzmy, że oklepany, efekty jak to przystało na obecne filmy – niezłe [polecam scenę rozbijającego się na autostradzie samolotu] i.. damn, musiałbym sprezentować wam spoilera, a tego nie chcę.. hm, ogólnie rzecz biorąc – pod koniec filmu dzieje się coś, co niektórzy uważają za bezsens, przekreślenie reszty filmu i w ogóle brak związku z niektórymi przedmiotami/symbolami w filmie, z którymi teoretycznie wszystko miało się wiązać. ja powiem inaczej – ta końcówka tłumaczy to, w co większość wierzy. co najważniejsze – tłumaczy w sposób inny, niż większość uznaje. to dlatego końcówka wydaje się pozbawiona sensu, a tymczasem, wg mnie, jest ciekawym podejściem do tematu. nie mówię, że to doskonałe, film boski i w ogóle, nazwijmy to miłym akcentem. mimo to wciąż mam mieszane uczucia i nie wiem czy szczerze polecić go mogę. no ok, fajna rozrywka. polecam sceny wypadków i katastrof – nareszcie nikt się nie bał i pokazał w zwykłym filmie akcji, że w wypadkach giną ludzie. tego brakowało – do tej pory wszelkie nieszczęścia były jakby bezosobowe – ok, byli ludzie, aż tu nagle ich nie było. w zapowiedzi jakoś tak wyraźniej widać, że rozrywa ich eksplozja, płoną, wypadają z samolotu, czy też są “zgarnięci” przez pędzący po peronie wagon metra [widok zza taranującego tłum okienka "sterówki" dał radę]. overall rating: “coś innego”.
drugi tytuł to dochodzenie. hehe, oglądając trailer hugh stwierdził, że nie ma ochoty oglądać tego przed snem, bo już po 20 sekundach zajawki wie, że “dźwięk będzie dobry”. na to liczyłem i.. się trochę przeliczyłem. film okazał się nie być horrorem, z przyprawiającym o ciarki na plecach odgłosem wydawanym przez kolejną postać rodem z azjatyckich filmów grozy. ot, thriller raczej. chwilami nawet nienaturalnie rozciągnięty, za sprawą scen typu “dłużyzny”. rodzina lynchów maczała tu paluchy, więc trzeba im wybaczyć. w zależności od błyskotliwości ale i uwagi widza – film wcześniej czy później raczy nas prawie zaskakującym zwrotem akcji. prawie – bo po dłuższym zastanowieniu się, dochodzimy do wniosku, że “to już było”. z drugiej strony – ciężko trafić na film, który nie jest jakimś offowym, autystycznym tworem, a jednocześnie nie powiela jakiegoś znanego wszystkim schematu.. ale wracając.. chwilami nawet usłyszymy prawie-żarciki, choć generalnie film komedią nie jest. na koniec plus – w ogólnym rozrachunku zło wygrywa, ale zło “szlachetne” jakby, czy coś [znów uważam na spoilery], więc nie wiadomo czy to do końca zło w takim razie, choć w sumie, większość normalnych osób po obejrzeniu filmu stwierdzi, że bez wątpienia było to zło i już. przy okazji można kuknąć.

napisz odpowiedź